Dlaczego Queenstown jest tak drogie
Budget travel

Dlaczego Queenstown jest tak drogie

Zrobiłem rachunek po ostatnim wyjeździe, po tygodniu wzdragania się nad paragonami: burger z piwem nad brzegiem jeziora kosztował mnie więcej niż ten sam posiłek w Auckland, skromny pokój kosztował więcej niż dobry pokój w Dunedin, a skok na bungy, po który przyjechałem, kosztował mniej więcej tyle, co zaplanowałem na dwa dni wyżywienia. Nic z tego nie wyglądało dokładnie na zdzierstwo - burger był dobry, pokój czysty, skok był najlepszymi 8,5 sekundy mojej podróży - ale suma rosła szybciej niż gdziekolwiek indziej, gdzie byłem w Nowej Zelandii. Zacząłem więc pytać dlaczego, a odpowiedź nie jest jedna. To cztery rzeczy nałożone jedna na drugą.

Sezonowość jest ekstremalna, i to podwójnie

Większość turystycznych miasteczek ma jeden szczyt sezonu. Queenstown ma dwa, i to przeciwstawne. Lato (grudzień-luty) ściąga tłumy nad jezioro, na piesze wędrówki, bungy i jet-boaty. Zima (czerwiec-sierpień) ściąga narciarzy na Coronet Peak, The Remarkables i Cardronę. Zostają tylko naprawdę spokojne okna międzysezonowe w kwietniu i mniej więcej w październiku, i każdy w branży hotelarskiej o tym wie.

Noclegi, wynajem samochodów, a nawet stoliki w restauracjach są wyceniane tak, by maksymalnie wykorzystać jakieś siedem-osiem ruchliwych miesięcy, bo pozostałe cztery-pięć trzeba przetrwać na cieńszych marżach. Widziałem to samo studio wynajmowane za prawie dwukrotność kwietniowej stawki w ostatnim tygodniu grudnia. To nie jest dokładnie chciwość - to biznes próbujący pokryć martwy sezon krótkim sezonem.

Jeśli uda ci się przesunąć wyjazd choćby o dwa-trzy tygodnie od absolutnego szczytu, poczujesz to natychmiast. Moje najlepsze cenowo pobyty w Queenstown miały miejsce w pierwszej połowie kwietnia, gdy Arrowtown złoci się dwadzieścia minut drogi stąd, a kolejki do kolejki linowej są ułamkiem tych ze stycznia.

Turystyczne miasteczko na 48 000 mieszkańców, z ruchem miasta

Dystrykt Queenstown Lakes liczy około 48 000 mieszkańców. W ruchliwy letni dzień obsługuje liczbę odwiedzających, która w przeliczeniu na proporcje niewiele miejsc w kraju jest w stanie dorównać. Każde łóżko, miejsce siedzące, samochód do wynajęcia i miejsce na jet-boacie konkuruje o tę samą ograniczoną pulę infrastruktury zbudowanej dla małego miasteczka, nie dla całego świata.

Ziemi też jest tu naprawdę mało - miasteczko jest wciśnięte między jezioro Wakatipu a strome wzgórza, więc nie ma taniej, niezabudowanej przestrzeni, która wchłonęłaby popyt tak, jak mogłoby to zrobić płaskie miasto w głębi lądu. Niedobór plus popyt to najstarszy mechanizm cenowy jaki istnieje, a Queenstown ma oba naraz podkręcone do maksimum.

Pracownicy sezonowi potrzebują gdzie mieszkać, a nie ma gdzie

To część, której odwiedzający nie widzą. Queenstown działa dzięki sile roboczej sezonowej - instruktorzy narciarstwa, personel gastronomiczny, przewodnicy - wielu na wizach working holiday, przyjeżdżających na sezon i potrzebujących mieszkania od razu. Ale ten sam rynek mieszkaniowy, o który konkurują, jest już ściśnięty przez krótkoterminowe noclegi turystyczne.

Rozmawiałem z barmanem dzielącym trzypokojowy dom z siedmioma innymi osobami, bo to było jedyne dostępne mieszkanie w pobliżu miasteczka. Pracodawcy coraz częściej zapewniają zakwaterowanie tylko po to, by w ogóle móc obsadzić swoje biznesy, a ten koszt trafia do pensji, a w końcu - do twojego rachunku. Napięty rynek mieszkaniowy dla siły roboczej nie zostaje problemem samego rynku pracy - staje się problemem cen w menu.

Nieruchomości: domy wakacyjne i krótkoterminowy najem konkurują z mieszkańcami

Queenstown Lakes ma jedne z najwyższych cen domów w Nowej Zelandii względem lokalnych dochodów, a spory kawałek zasobu mieszkaniowego funkcjonuje jako dom wakacyjny albo krótkoterminowy wynajem turystyczny, a nie długoterminowy najem. To racjonalny wybór dla właściciela liczącego na letnie i zimowe stawki szczytowe, ale oznacza mniej długoterminowych mieszkań dla ludzi, którzy faktycznie prowadzą kawiarnie, biura atrakcji i hotele miasteczka. Efekt uboczny jest tą samą pętlą, co przy kwestii siły roboczej powyżej: mniejsza lokalna podaż mieszkań podnosi koszt utrzymania personelu, a to widać w rachunku za kolację i cenie pokoju, nie w żadnej linii, którą kiedykolwiek zobaczysz.

Co faktycznie robię, żeby wydawać tu mniej

Nic z tego nie oznacza, że Queenstown nie jest warte swojej ceny - oznacza, że planuję wokół tych mechanizmów, zamiast udawać, że nie istnieją.

  • Przesuń terminy. Kwiecień i październik oszczędzają najwięcej, z wyraźną przewagą, na noclegach i wynajmie samochodu.
  • Zamieszkaj tuż poza miasteczkiem. Frankton, Arrowtown, a nawet Wanaka są zauważalnie tańsze niż centrum i to krótki dojazd samochodem lub shuttle’em. Zobacz nasze porównanie Queenstown i Wanaki, jeśli wybierasz bazę między tymi dwoma.
  • Gotuj część posiłków samemu. Supermarkety we Frankton mają zwyczajne nowozelandzkie ceny; to restauracje nad jeziorem niosą premię, nie zakupy spożywcze.
  • Rezerwuj większe atrakcje bezpośrednio i z wyprzedzeniem, zamiast podchodzić do stoiska rezerwacji tego samego dnia, gdy dobre terminy są już zajęte i bierzesz to, co zostało. Zobacz nasze wskazówki dotyczące rezerwowania wycieczek w Queenstown.
  • Wybierz swoje szaleństwa i pozwól, by reszta była skromna. Wolę zwykły pokój i porządnie wydać na tę jedną rzecz, po którą naprawdę przyjechałem.
  • Korzystaj z Orbus i shuttle’ów zamiast wynajętego samochodu, jeśli zatrzymujesz się centralnie i nie wyjeżdżasz do Milford czy Wanaki - zarówno parking, jak i wynajem samochodu niosą premię Queenstown.

Na co zdecydowałem się wydać mimo wszystko

Nie zrezygnowałem z dwóch rzeczy, po które faktycznie tu przyleciałem. Oryginalny komercyjny skok na bungy istnieje tylko w jednym miejscu, i nie zamierzałem go pomijać, by zaoszczędzić pieniądze - zarezerwowałem

skok z mostu Kawarau, ten, który Kiwisi wykonują od 1988 roku

i nie żałuję ani centa (więcej o tym w Skoczyłem z mostu Kawarau).

A zamiast płacić za wycieczkę do Milford Sound w pojedynkę, pojechałem z grupą i podzieliliśmy koszt

całodniowej wycieczki do Milford Sound dla pięciu osób

, co obniżyło cenę na osobę blisko poziomu samego biletu na rejs. Jeśli wrócę na większą przygodę,

całodniowa wycieczka kanioningowa w dolinie Routeburn

to ta, na którą mam oko następnym razem, odłożona na później, gdy budżet pozwoli, zamiast wciskana między wszystko inne.

Queenstown kosztuje tyle, ile kosztuje, z powodu prawdziwej presji strukturalnej - dwóch szczytów sezonu zamiast jednego, małego miasteczka wchłaniającego ponadprzeciętną liczbę odwiedzających, siły roboczej konkurującej o rzadkie mieszkania i rynku nieruchomości ciągniętego w stronę krótkoterminowego użytku turystycznego. Nic z tego nie zmieni się przed twoim wyjazdem. To, co możesz zmienić, to kiedy przyjeżdżasz, gdzie śpisz i za które nieliczne rzeczy zdecydujesz się zapłacić pełną cenę. Wróciłbym tu jutro. Po prostu pojechałbym w kwietniu i znowu zarezerwowałbym wycieczkę do Milford w grupie.

Po pełniejsze zestawienie kosztów według kategorii zajrzyj do naszego przewodnika po budżecie w Queenstown, który krok po kroku pokazuje dzienne kwoty, a jeśli rozważasz terminy szczytu sezonu w porównaniu z sezonem pośrednim, warto przeczytać nasz przewodnik o najlepszym czasie na wizytę oraz strony o opcjach transferu z lotniska i ubezpieczeniu podróżnym na aktywności przygodowe przed dokonaniem jakiejkolwiek rezerwacji.

tours.Budget travel

Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce zbiórki, wykonane przez nas.