Noc na Wyspie Stewarta
Notatki z terenu

Noc na Wyspie Stewarta

Dlaczego zdecydowałem się na dodatkową noc

Zanim dotarłem do Bluff, miałem już za sobą wersję podróży po Wyspie Południowej, którą odbywa większość ludzi z Queenstown: długi dzień wypadowy do Milford Sound, akurat deszczowy, oraz skok z mostu Kawarau dwa dni wcześniej, po którym kolana wciąż nie były do końca przekonane, że to był dobry pomysł. Wyspa Stewarta nie była w pierwotnym planie. Dodałem ją, bo właścicielka hostelu w Te Anau powiedziała mi wprost, że tak naprawdę nie poznałem tego kraju, jeśli ją pominę. Nie lubię, gdy mówi mi się takie rzeczy, ale w mniejszych sprawach miała rację wystarczająco często, bym uwierzył jej i tym razem.

Dotarcie tam z Queenstown nie jest szybkie. Można dojechać przez Invercargill do Bluff albo polecieć, a potem trzeba jeszcze przepłynąć promem przez Cieśninę Foveaux. Przed wyjazdem czytałem przewodniki po Wyspie Stewarta i w każdym z nich pojawiało się jakieś określenie w stylu „notorycznie trudna” w odniesieniu do tej przeprawy. Zakładałem, że to przesada typowa dla piszących o podróżach. Nie była.

Przeprawa

Cieśnina Foveaux jest płytka i szeroko otwarta na Ocean Południowy, a te dwie cechy razem sprawiają, że powstają tu krótkie, strome fale, jakich głębsza cieśnina by nie wytworzyła. Prom z Bluff do Oban płynie zwykle około godziny. Mój płynął bliżej siedemdziesięciu minut, z czego większość spędziłem, obserwując niemiecką backpackerkę siedzącą dwa rzędy przede mną, która nabierała naprawdę niepokojącego odcienia zieleni, podczas gdy załoga rozdawała torebki na chorobę morską bez pytania — co powiedziało mi wszystko o tym, jak rutynowa jest dla nich ta sytuacja.

Przez większość rejsu stałem na pokładzie, częściowo dla świeżego powietrza, a częściowo dlatego, że wpatrywanie się w horyzont to jedyny sposób, który kiedykolwiek u mnie zadziałał. Nie jest to niebezpieczna przeprawa w tym sensie, który się liczy — operatorzy doskonale wiedzą, co robią, i odwołują lub opóźniają rejsy, gdy warunki naprawdę tego wymagają — ale uczciwie mówiąc, jest to przeprawa wymagająca, i nikt nie powinien wchodzić na pokład, spodziewając się spokojnej wycieczki po jeziorze.

Jeśli wolisz w ogóle ominąć cieśninę, dostępny jest też lot widokowy, a przy dobrej pogodzie to lepszy sposób na dotarcie na miejsce — dwadzieścia minut nad wodą zamiast godziny na niej, z kształtem wyspy rozpościerającym się pod tobą jeszcze przed lądowaniem.

Lot widokowy przez cieśninę na Wyspę Stewarta

to opcja, której żałowałem, że nie wybrałem w drodze powrotnej, gdy wiatr znów się wzmógł.

Oban, około 400 mieszkańców

Oban to jedyna miejscowość na Wyspie Stewarta, a nazywanie jej miastem jest sporym nadużyciem, biorąc pod uwagę, jak naprawdę mała jest ta osada. Pub, sklep ogólnospożywczy, kilka miejsc na posiłek, nabrzeże i domy rozrzucone na zboczu wzgórza za nim. Na stałe mieszka tu około czterystu osób, co oznacza, że każdy, kto tego popołudnia był na promie, był albo miejscowym, albo strażnikiem DOC, albo turystą — i już po dziesięciu minutach od zejścia na ląd było jasne, kto jest kim.

Rakiura, māoryska nazwa wyspy, oznacza w przybliżeniu „ziemię jaśniejącego nieba” — nawiązanie do zorzy południowej, która pojawia się tu częściej niż niemal gdziekolwiek indziej w kraju, choć zobaczenie jej to osobna kwestia szczęścia, niemająca nic wspólnego z planowaniem.

Osiemdziesiąt pięć procent powierzchni wyspy zajmuje Park Narodowy Rakiura, co w praktyce oznacza, że Oban przypomina mniej bramę wjazdową, a bardziej cały powód, dla którego to miasteczko w ogóle istnieje. Zameldowałem się w małym pensjonacie, zostawiłem bagaż i wypiłem piwo w pubie, czekając, aż zrobi się w pełni ciemno, co na tej szerokości geograficznej późną wiosną trwa dość długo.

Nocny spacer za kiwi

To jest ta część, po którą ludzie tu przyjeżdżają, i chcę być szczery, zanim opiszę, co się wydarzyło: nic nie jest gwarantowane. Wyspa Stewarta to jedno z niewielu miejsc w Nowej Zelandii, gdzie kiwi brunatny południowy — tokoeka — jest aktywny naprawdę zarówno w dzień, jak i w nocy, głównie dlatego, że jest tu znacznie mniej introdukowanych drapieżników niż na lądzie stałym. To daje lepsze szanse niż niemal gdziekolwiek indziej. Lepsze szanse to nie to samo co obietnica.

Mój przewodnik, który najwyraźniej przemierzał ten sam odcinek plaży i skraju lasu setki razy, był szczery w tej samej kwestii, zanim jeszcze zeszliśmy z nabrzeża: bywają noce bez niczego. Bywają też noce z trzema obserwacjami. Tylko czerwone latarki, żadnego białego światła, żadnych fleszy i długie chwile całkowitej ciszy, gdy staliśmy w ciemności, nasłuchując szelestu w podszyciu.

Czekaliśmy blisko czterdzieści minut w drugim miejscu, zanim najpierw usłyszałem, a potem zobaczyłem — niski, miarowy trzask przedzierania się przez podszyt, który wcale nie brzmiał jak ptak, dopóki kiwi nie wyszedł na piasek jakieś osiem metrów od miejsca, w którym staliśmy, zupełnie nami nieprzejęty, i przez dobre dwie minuty sondował piasek dziobem, zanim wrócił z powrotem w linię drzew. Myślałem o tych dwóch minutach więcej niż o niemal czymkolwiek innym z całego etapu podróży po Wyspie Południowej.

Ulva Island następnego ranka

Kolejny dzień to była wyspa Ulva, krótki rejs taksówką wodną z nabrzeża Oban, rezerwat wolny od drapieżników, w którym szanse na spotkanie dzikich zwierząt w świetle dnia są jeszcze lepsze, choć nieco mniej dramatyczne niż dziki kiwi na ciemnej plaży. Siodłacze, drozdy, weki przechadzające się przez ścieżkę bez cienia niepokoju, że ktoś je obserwuje — to najbliższe temu, jak prawdopodobnie brzmiała cała Nowa Zelandia, zanim pojawiły się drapieżniki. Kilka godzin łatwego spaceru dobrze utrzymanymi ścieżkami, praktycznie bez przewyższeń, a potem powrót do Oban w samą porę na popołudniowy prom, który był, na szczęście, znacznie spokojniejszy niż ten, którym tu przypłynąłem.

Co powiedziałbym każdemu, kto to planuje

Zaplanuj minimum jedną pełną noc, a jeśli harmonogram pozwala, dwie, bo jednodniowa wycieczka tam i z powrotem nie zostawia praktycznie żadnego marginesu, jeśli nocny spacer zostanie odwołany z powodu pogody albo prom się spóźni. Zarezerwuj nocny spacer z wyprzedzeniem — operatorzy są niewielcy, a wieczorne terminy szybko się zapełniają.

Zabierz odpowiednie warstwy ubrań niezależnie od pory roku — wiatr znad cieśniny nie przejmuje się miesiącem w kalendarzu. I jedź tam ze świadomością, że powód, dla którego ta wyprawa jest warta zachodu, jest zarazem powodem, dla którego nie każdemu przypadnie do gustu: nic tu nie jest ustawione, przeprawa może być wymagająca, kiwi może się nie pojawić, a ta niepewność stanowi mniej więcej cały sens tej wyprawy.

Jak tam dotrzeć i wrócić

OpcjaSkądCzas trwaniaUwagi
PromBluff~1 godzinaMoże być wymagający przy falowaniu w Cieśninie Foveaux
Lot widokowyInvercargill~20 minutZależny od pogody, lepsze widoki
Dojazd do BluffQueenstown / Invercargill~2 godz. 20 min z QueenstownPrzez Invercargill

Szerszy kontekst tego etapu podróży opisałem osobno w tekście o trasie przez Dunedin i Catlins oraz o tym, ile kosztuje lot widokowy nad Milford Sound w porównaniu z rejsem łodzią, bo odbyłem oba rodzaje lotów podczas tej podróży i to zupełnie nieporównywalne doświadczenia.

Kameralna wycieczka do Milford Sound w małej grupie, którą odbyłem wcześniej w tym samym tygodniu

była zupełnie innym rodzajem długiego dnia — więcej jazdy, mniej czekania w ciszy na ciemnej plaży — i jeśli zastanawiasz się, jak rozłożyć ograniczony czas w regionie, warto przeczytać obie relacje przed podjęciem decyzji. Jeśli skoki na bungy również są na twojej liście przed lub po wyprawie na południe,

oryginalny skok z mostu Kawarau

wciąż jest, moim zdaniem, bardziej przerażający w myślach niż w rzeczywistości.

Jeśli planujesz dłuższą pętlę po regionie, nasz przewodnik ile dni naprawdę potrzeba w Queenstown oraz nasze zestawienie najlepszych jednodniowych wycieczek z Queenstown pokazują, gdzie Wyspa Stewarta wpisuje się na tle bliższych opcji, takich jak Catlins czy Dunedin.

Jeśli chodzi konkretnie o dziką przyrodę, zajrzyj do naszych notatek o dzikiej przyrodzie Otago i Southland oraz o ubezpieczeniu podróżnym na aktywności przygodowe, ponieważ standardowe polisy nie zawsze obejmują każdą aktywność, którą można dodać do takiej podróży. Jest też szersza strona rzeczy do zobaczenia na Wyspie Stewarta, jeśli szukasz czegoś więcej niż tylko spaceru za kiwi, a nasz pełny indeks bloga zawiera kilka innych szczerych relacji z tej samej podróży.

tours.Notatki z terenu

Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce zbiórki, wykonane przez nas.